Ostatnio na niczym nie mogę się skupić. Codziennie mam milion pomysłów na notkę, a jak siądę do kompa to pustka totalna...
Plusem jest za to fakt, że wreszcie przestały mi wypadać włosy. Myślałam, że mnie coś trafi za każdym razem jak zbierałam je z siebie i Kacperka. Już nie wspomnę o tym jak wyglądała rano moja poduszka pomimo tego, że zawszę śpię w spiętych włosach.
W zeszłym tygodniu zaczęliśmy remont mieszkania. Chociaż w sumie słowo remont to za dużo powiedziane. Stwierdziliśmy, że trzeba odświeżyć mieszkanie, bo np. łazienka była malowana ostatni raz naście lat temu jeszcze przez rodziców D. A duży pokój pomalowany jest na żółto - fioletowo. Dzisiaj byliśmy w Castoramie kupić farbę i jutro bierzemy się za ten pokój. Jedynie co sobie odpuszczamy teraz to najmniejszy pokój, bo stwierdziliśmy, że nie ma sensu teraz nic kombinować skoro za rok będziemy robić w nim Kacperkowi jego pokój. Na razie tam jest skład wszystkiego. Ciuchy (które zresztą już od prawie miesiąca czekają na prasowanie), gazety, książki, narzędzia, komputer, dwa fotele z którymi nie wiemy co zrobić :)
Nie wiem czy to wszyscy mają takiego pecha czy tylko ja, ale jak tylko biorę się za mycie okien to zaczyna padać deszcz. A jak chwyciłam się za mycie okien balkonowych (w czym deszcz nie przeszkadza) to zaczęła się burza. Aha, i od poniedziałku na pewno będzie ładna pogoda, bo D kończy się urlop :) 4tego miał pierwszy dzień urlopu i od tamtego dnia codziennie pada. Czasem na chwilę wyjdzie słońce, ale zaraz potem znowu leje. A mieliśmy nadzieję na codzienne długie spacerki i w ogóle.
Chociaż nie wiem co się Kacperkowi odmieniło, ale na spacerze chce być maksymalnie 2-2,5 godziny i potem zaczyna się płacz, jęczenie i koniec spaceru. Ostatnio myślałam, że może jest głodny więc pojechaliśmy do domu, a jak go chciałam nakarmić to nie chciał. Za to śmiał się w głos. Jak dla mnie to na polu moglibyśmy siedzieć nawet cały dzień, ale przecież nie będę go zmuszała skoro nie chce. Ostatnio dla odmiany po spacerze wystawiliśmy go z wózkiem na balkon i pomimo tego, że siedział tam ponad 3 godziny to nawet nie jęknął. Najbardziej podoba mi się jak zasypia na spacerze. Ślepka już mu się zamykają, ale on walczy i je otwiera. potrafi tak nawet 15 minut :)
A hitem ostatnich dni na spacerze jest ćwiczenie refleksu... Kto będzie szybszy, czy Kacperek wyrzucając grzechotki z wózka czy my łapiąc je :) Ale to nie jest takie bezmyślne wyrzucanie... Czeka na chwilę aż z D się zagadamy (lub ja się zamyślę jak jestem z nim sama) popatrzy z której strony lepiej rzucić i wtedy łuuuup na ziemię... I niestety, ale Kacperek już nie chce leżeć w wózku. Oparcie zwykle ma na pozycji półleżącej lub całkiem płasko, a on sobie siedzi i się rozgląda lub bawi. Nie ważne czy jedziemy z górki czy pod górkę on się nie położy :) Trzyma się twardo.
A i najważniejsze... Nigdy przenigdy nie kupujcie dzieciom puzzli piankowych z misiami, rybkami i innymi elementami których jest dużo, chyba, że lubicie takie układanki... Już nie wspomnę o tym jaką kot ma uciechę.
Warto obejrzeć :)
Plusem jest za to fakt, że wreszcie przestały mi wypadać włosy. Myślałam, że mnie coś trafi za każdym razem jak zbierałam je z siebie i Kacperka. Już nie wspomnę o tym jak wyglądała rano moja poduszka pomimo tego, że zawszę śpię w spiętych włosach.
W zeszłym tygodniu zaczęliśmy remont mieszkania. Chociaż w sumie słowo remont to za dużo powiedziane. Stwierdziliśmy, że trzeba odświeżyć mieszkanie, bo np. łazienka była malowana ostatni raz naście lat temu jeszcze przez rodziców D. A duży pokój pomalowany jest na żółto - fioletowo. Dzisiaj byliśmy w Castoramie kupić farbę i jutro bierzemy się za ten pokój. Jedynie co sobie odpuszczamy teraz to najmniejszy pokój, bo stwierdziliśmy, że nie ma sensu teraz nic kombinować skoro za rok będziemy robić w nim Kacperkowi jego pokój. Na razie tam jest skład wszystkiego. Ciuchy (które zresztą już od prawie miesiąca czekają na prasowanie), gazety, książki, narzędzia, komputer, dwa fotele z którymi nie wiemy co zrobić :)
Nie wiem czy to wszyscy mają takiego pecha czy tylko ja, ale jak tylko biorę się za mycie okien to zaczyna padać deszcz. A jak chwyciłam się za mycie okien balkonowych (w czym deszcz nie przeszkadza) to zaczęła się burza. Aha, i od poniedziałku na pewno będzie ładna pogoda, bo D kończy się urlop :) 4tego miał pierwszy dzień urlopu i od tamtego dnia codziennie pada. Czasem na chwilę wyjdzie słońce, ale zaraz potem znowu leje. A mieliśmy nadzieję na codzienne długie spacerki i w ogóle.
Chociaż nie wiem co się Kacperkowi odmieniło, ale na spacerze chce być maksymalnie 2-2,5 godziny i potem zaczyna się płacz, jęczenie i koniec spaceru. Ostatnio myślałam, że może jest głodny więc pojechaliśmy do domu, a jak go chciałam nakarmić to nie chciał. Za to śmiał się w głos. Jak dla mnie to na polu moglibyśmy siedzieć nawet cały dzień, ale przecież nie będę go zmuszała skoro nie chce. Ostatnio dla odmiany po spacerze wystawiliśmy go z wózkiem na balkon i pomimo tego, że siedział tam ponad 3 godziny to nawet nie jęknął. Najbardziej podoba mi się jak zasypia na spacerze. Ślepka już mu się zamykają, ale on walczy i je otwiera. potrafi tak nawet 15 minut :)
A hitem ostatnich dni na spacerze jest ćwiczenie refleksu... Kto będzie szybszy, czy Kacperek wyrzucając grzechotki z wózka czy my łapiąc je :) Ale to nie jest takie bezmyślne wyrzucanie... Czeka na chwilę aż z D się zagadamy (lub ja się zamyślę jak jestem z nim sama) popatrzy z której strony lepiej rzucić i wtedy łuuuup na ziemię... I niestety, ale Kacperek już nie chce leżeć w wózku. Oparcie zwykle ma na pozycji półleżącej lub całkiem płasko, a on sobie siedzi i się rozgląda lub bawi. Nie ważne czy jedziemy z górki czy pod górkę on się nie położy :) Trzyma się twardo.
A i najważniejsze... Nigdy przenigdy nie kupujcie dzieciom puzzli piankowych z misiami, rybkami i innymi elementami których jest dużo, chyba, że lubicie takie układanki... Już nie wspomnę o tym jaką kot ma uciechę.
Wczoraj znalazłam świetny filmik w sieci:
Warto obejrzeć :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz